Uwaga!
Jedenasty rozdział dedykowany jest
Milenie Cybulskiej
za to że czyta naszego bloga i najczęściej zostawia komentarze
czytasz=komentujesz
„Mówisz, że kochasz deszcz, ale chowasz się pod parasolką, gdy pada. Mówisz, że kochasz słońce, ale szukasz cienia by się w nim schronić, gdy świeci. Mówisz, że kochasz wiatr, ale zamykasz okno, gdy wieje. Dlatego boję się, gdy mówisz, że mnie kochasz.”
I co ja mam teraz zrobić powiedzieć mu prawdę czy totalnie skłamać? Co jak co ale na niego mogę zawsze polegać.
-Stary?!Kochasz ją?-powiedział lekko zdziwiony Zayn.
- To nie jest tak że ja ją od razu kocham zależy mi na niej bardziej niż na jakiejkolwiek innej dziewczynie. Ale czy ją od razu kocham ? Nie wiem..- wymamrotałem Zayn poklepał mnie pocieszająco po plecach i dodał
- Rozumiem cię. Ale wpadłem tu wypić piwo w miłym towarzystwie ,a nie rozmawiać jak jakieś baby - podniósł butelkę z alkoholem i upił łyka
Po kilkunastu minutach obaj byliśmy już całkowicie pijani ,a mój salon wyglądał jak chlew.
Było po 22 Zayn spał już na kanapie ,a ja ledwo przytomny próbowałem wspiąć się po schodach do sypialni. Po jakiś piętnastu minutach udało mi się dotrzeć do celu. Przebrałem się i położyłem do łóżka.
*Oczami Nathalii*
Rano wybudził mnie SMS. Jest 11 ,odczytałam wiadomość.
'Hello! Masz czas się dzisiaj spotkać o 13? Jak tak to o tej godzinie na naszej miejscówce.'
Pewnie zapytacie: któż to mógł być?! Czy coś w tym stylu. To Luke. Luke Hemmings. Mój dobry przyjaciel. Znamy się już od kilku lat. można by pomyśleć że coś nas łączy ale nie od zawsze byliśmy tylko i wyłącznie przyjaciółmi. To mi pasuje. Podniosłam się leniwie z łóżka. I odpisałam chłopakowi;
'Dobra.. będę..'
Otworzyłam okno na rozcież. Gorące, letnie powietrze natychmiastowo wypełniło pokój. Ubrałam różowe szorty z ćwiekami i bluzkę na ramiączkach w kolorowe paski, którą wiązało się na dole. Potem uczesałam włosy w niesfornego koka i zrobiłam lekki makijaż. Poszłam do kuchni. Nalałam sobie do szklanki soku bananowego. Wypiłam go na kilka łyków. Zjadłam jabłko i 'rzuciłam' się na kanapę. Przełączałam kolejno kanały ,aż w końcu natrafiłam na jakiś muzyczny.
Ah.. OneRepublic- Counting Stars na pierwszym miejscu w notowaniu tygodnia. Cieszyłam się z sukcesu tego zespołu. Bardzo go lubiłam. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu 12:50 no to mogę już wychodzić. Zamknęłam mieszkanie ,a klucz włożyłam do kieszeni. Po drodze zaszłam jeszcze do sklepu. Kupiłam Luke'owi żelki Harribo ,które on tak uwielbia. Teraz , kierunek - nasza miejscówa, która jest kilka metrów za miejskim parkiem. To małe ale bardzo przytulne miejsce w środku małego lasu którego i tak nikt nie odwiedza - z wyjątkiem nas- więc spokojnie możemy tam przebywać i rozmawiać o DOSŁOWNIE wszystkim. Znajduje się tam małe jeziorko do którego leje się mini
wodospad. Woda jest wyjątkowo ciepła i czysta. Wszystko pokryte jest mięciutką trawą więc zawsze można się gdzieś położyć. Odkryliśmy to miejsce 2-3 lata temu. Już zapomniałam jak tu pięknie i jak dużo szczęśliwych wspomnień łączy się z tym miejscem. Było już po 13 ,a Hemmingsa dalej nie było. Usiadłam po turecku na trawie i patrzyłam na malutkie jeziorko. O ile to nawet jeziorem nazwać można było. Wdychając świeże powietrze uświadamiałam sobie powoli ,że Lucas (tak czasem go nazywam) po raz pierwszy się spóźnia. On zawsze jest punktualny. Nagle ktoś mi zasłonił oczy.
-zgadnij kto to? - zapytał rozbawionym głosem.
- Luke.. - mruknęłam rozmarzonym tonem-a kto by inny- Po chwili siedział już koło mnie.- mam twoje ulubione żelki.. -podałam mu opakowanie ,a on mi je wyrwał z ręki.
-Harribo!!- wydarł się. -ty wiesz jak człowiekowi dogodzić -stwierdził zajadając się kolorowymi miśkami.
-bitch please. To było do przewidzenia. Znam cie na wylot. -puściłam mu oczko.
-przez ostatni miesiąc nie odzywasz się do nas. Coś się stało? -nagle się ocknęłam. Zajęta jestem cały czas Niallem.. nie powiem mu prawdy.. to by było.. dziwne. Nie pytajcie dlaczego, po prostu dziwne.
-a wiesz.. zawsze coś mi wypadało i za bardzo czasu nie miałam.. -rzuciłam pierwszą lepszą wymówkę ,jaka wpadła mi tylko do głowy.
-nie umiesz kłamać -roześmiał się. -mów prawdę
-no po prostu nie miałam czasu, sorry no, nie obrażajcie się na mnie..
-dobra, nieważne -uśmiechnął się ukazując szereg białych jak mleko zębów. -chodź.. pokażę ci coś..- wstałam razem z nim ,a on popchnął mnie do wody. Zdążyłam go złapać za koszulkę i pociągnąć za sobą.
-mądry jesteś?! -krzyknęłam. Blondyn rozbawiony sytuacją chlapał mnie. Po kilkunastu minutach śmiania i chlapania się wyszliśmy z letniej wody. - to też było u ciebie do przewidzenia. Te twoje.. odpały..
-ty też masz odpały -skarcił mnie. -choćby i wtedy ,gdy zaczęłaś szczekać na jakąś starą babkę!
-idioto.. to było wyzwanie.. w dodatku od ciebie..
-dobra, dobra - prawie byłam już sucha. Tak słońce prażyło ,że w kilka minut wyschłam. -idziemy na lody.. a i bez skojarzeń.. zboczeńcu- zaśmiał się.
__________________________________
sorry ,że taki beznadziejny i krótki ,ale za bardzo weny nie ma ;//
a tak wgl .. przepraszamy ,że przez tyle czasu nie było nowego rozdziału, ale jechałyśmy na wycieczkę klasową i wgl
dla wytrwałych- co czekali na nowy rozdział gratki :)
aha przypominamy że jeśli ktoś jeszcze chciał by być informowany o nowym rozdziale to prosimy o podawanie asków lub TT w komentarzu :D!!!
aha przypominamy że jeśli ktoś jeszcze chciał by być informowany o nowym rozdziale to prosimy o podawanie asków lub TT w komentarzu :D!!!
SUPER :* szybko nn -Ruffina
OdpowiedzUsuńaaa... dziękuje <3 ciekawe co będzie dalej czekam an nn;) xoxo.
OdpowiedzUsuńBeznadziejny ?? -,- z której strony mi się rozdział bardzo podoał pisz dalej ;D
OdpowiedzUsuńPs. Przepraszam ze błędy na tele jestem :/
Fajny blog pisz szybko ;)
OdpowiedzUsuń