środa, 16 lipca 2014

Rozdział 12

          Wczorajszy dzień spędziłam tylko z Lukiem. Pytałam się go o Cornelię. Powiedział mi ,że poszła na lekcje tańca , które są tylko trzy przecznice dalej od mojego domu. Chodzę na nie, a raczej chodziłam. Pewnie instruktorka mnie wywaliła z powodu długiej nieobecności. Lubiłam te lekcje. Mogłam to nazwać odizolowaniem od problemów i w ogóle. Ale to Cornelia ma prawdziwy talent, urodziła się z tym talentem do tańca.
 Dzisiejszy dzień postaram się spędzić z przyjaciółmi. Z tego co mi Hemmings mówił dzisiaj Cornelia jest wolna, więc do niej napisałam.

'Hej, sorry że się tak długo nie odzywałam :/ słyszałam ,że dzisiaj masz czas. Może o 14:00 z Lukiem tam gdzie zawsze? '

 Cornelia to dziewczyna, która nigdy się nie nudzi. Ma długie blond kręcone włosy. Lubi jeździć na desce, tańczyć, pływać i nienawidzi siedzieć i nic nie robić .Kocha chodzić na zakupy i interesuje się modą. Jest w moim wieku poznałyśmy się w liceum.. ona i Luke . Byliśmy yy.. popularni w szkole. Pochodzi z dzianej rodziny i jest jedynaczką. W Londynie mieszka od urodzenia.
 Nie musiałam długo czekać na odpowiedź. Dla niej telefon to cenna rzecz.


'Spoko'

Krótka wiadomość ,ale jakże znacząca. Teraz muszę napisać do Lucasa, to dziecko zawsze ma czas.

'Dzisiaj 14 tam gdzie zawsze, będzie Cornelia'

Mogłam się domyślić co odpisze.

'Ok kup mi Harribo ! :D '

Ponieważ na dworze jest ciepło choć słońce chowa się za gęstymi chmurami , ubrałam szorty,bluzę z rękawami do łokcia i torbę. Do torby wpakowałam moją ukochaną lustrzankę ,ręcznik i ciuch na przebranie jakby Lukowi znów przyszło do głowy wrzucenie mnie do wody.Wyszłam z domu i pobiegłam do sklepu, kupiłam mu to Harribo jeszcze na zapas i Tymbarka dla każdego. Wolnym krokiem ruszyłam w stronę miejscówki. Byłam wcześniej o 10 minut niż powinnam. Miejsce jak zawsze wyglądało pięknie tylko trochę zarosło ,ponieważ nikogo jeszcze nie było wyciągnęłam ręcznik i usiadłam na nim. Otworzyłam jedną paczkę żelek i po kolei je jadłam. Wolałam nie wyobrażać sobie miny Luka, gdy to zobaczy. Zobaczyłam czyjąś rękę sięgającą od tyłu po żelka. Natychmiast się podniosłam i objęłam dziewczynę.
- Wiesz że nasz chłoptaś ci tego nie wybaczy- wskazała ręką na otwartą paczkę. Zachichotałam. Corni jak zawsze wie co powiedzieć na przywitanie, żeby było śmiesznie .
- Nie bój się, wzięłam mu drugą paczkę - obie zaczynamy się śmiać. Mimo, że tak długo się nie widziałyśmy ona i tak się nie zmieniła.- stęskniłam się  za tobą, tak dawno cię nie widziałam !
- ja też - odpowiada i jeszcze raz się przytulamy,
- słyszałam, że chodzisz na lekcje tańca.
- Tak od jakiś dwóch tygodni, naprawdę musiałam dużo ćwiczyć, żeby się na nie dostać. Przez to nie mogłam się z wami spotkać. Teraz jak się dostałam zajęcia mam we wtorki i czwartki- teraz już wiem  i we wtorki i czwartki będę miała czas na swoje sprawy typu samotne zakupy ,ogarnianie mieszkania , spotkanie z rodziną (przydało by się), spotkania z Niallem.. Chwila co?! Przypomniała mi się jego mina jak go spotkałam wczoraj w drodze na lody z Lukiem. Od tamtej pory się do mnie nie odzywa, nie daje znaku życia, czyżby się obraził? Nie ! Haha Niall Horan ma focha! Haha.
Nagle wokoło rozprzestrzenił się przeraźliwy krzyk. Z przerażenia obie obracamy głowę, ale widzimy tylko Luka, który wygląda jakby zaraz miał się rozpłakać. Wskazuje palcem otwartą paczkę żelków i podbiega do niej z udawanym płaczem.
- kto śmiał zjeść moje Harribo! - wrzeszczy. - nie daruję wam!
- a nie mówiłam - mówi podekscytowana Corni.
- oj, mam dla ciebie jeszcze jedną paczkę - mówię chichocząc
Corni wyciągnęła z torby koc na którym usiedliśmy i jedliśmy kolorowe misie. Po jakimś czasie został ostatni wszyscy się na niego rzucamy. Postanawiamy jednak pobić się o niego grając w '' papier, kamień, nożyce''
Ja wygrałam ,ale Luke wyrywa mi go z ręki i się śmieje wtedy Cornelia chwyta misia i wstaje.
- nie zrobisz mi tego - mówi Luke
- ej on należy się mnie! Ja wygrałam - mówię oburzona. Blondynka w tej chwili połyka czerwonego misia.
- osz ty.. pożałujesz tego!-mówi wściekły Luke.Chłopak zaczyna krzyczeć podbiega do dziewczyny podnosi ją do góry -jak pannę młodą- nie ma wyjścia musi złapać się go za szyję. Chłopak odchodzi kilka kroków w tył i zaczyna biec, Corni  krzyczy, a on się tylko śmieje. Biegnie, biegnie i skoczył prosto do wody. Podbiegam do krawędzi by zobaczyć czy się wynurzają. Pierwsza wynurza się Cornelia, a zaraz po niej Luke. Oburzona dziewczyna ochlapuje blondyna po twarzy i próbuje go utopić, ale nie udaje się jej to, bo on jest od niej silniejszy. Przypomina mi się jak pływałam z Niallem. Nie pozwolę im się bawić beze mnie. Rozpędzam się i skaczę do wody na główkę. Oboje przestają  topić się wzajemnie i patrzą na mój skok. Podpływam do nich i najpierw wzajemnie się chlapiemy, a później topimy. Gdy topienie nam się znudziło popisywaliśmy się kto jak potrafi skoczyć z urwiska. Po około godzinie wyszliśmy z wody i położyliśmy się na kocu, aby trochę przeschnąć.

~~Oczami Nialla~~


Może powinienem o niej zapomnieć, dać sobie z nią spokój. Dałem sobie radę bez niej kiedyś to i teraz dam.  Nie! Nie stracę  jej drugi raz! Nie pozwolę jej odejść z mojego życia! Dłużej tak nie wytrzymam. Szybkim krokiem wyszedłem z domu i podążyłem prosto do garażu. Chwyciłem do ręki  kluczyki wiszące na ścianie. Stanąłem przy niskim, czarnym urządzeniu z dwoma kołami. Wyprowadziłem motor przed dom i wsiadłem. Odetchnąłem chwilę i odpaliłem silnik. Powoli ruszyłem z miejsca  co chwila dodając gazu. Wiatr rozwiewał mi włosy, przyjemnie uderzał mnie w twarz i bawił się moją luźną, białą bluzką z krótkim rękawkiem. Przylepiał ją do mojego brzucha podkreślając jego najmniejsze zarysy, a rozdmuchiwał we wszystkie strony na plecach. To było coś, czego od dawna potrzebowałem. Z łatwością i coraz większą szybkością wymijałem auta i kolejne
przecznice. W końcu chcąc, nie chcąc znalazłem się tam - pod jej domem.  Wpatrywałem się w niego szukając w oknach jakiegoś ruchu, znaku, że ona tam jest . I co zobaczyłem? Nic. Samochód stał na wjeździe, żaluzje nie były opuszczone a w środku paliły się dwa światła. Wpatrywałem się w ten budynek dobre parę minut. W końcu zebrałem się na odwagę i zszedłem z motoru kierując się do drzwi. Stanąłem przed dużym ciemnym prostokątem. Wyciągnąłem rękę i już miałem nacisnąć dzwonek.. ale cofnąłem rękę. Spojrzałem na drzwi wziąłem głęboki oddech.. nacisnąłem dzwonek i nic.. zero. Nacisnąłem jeszcze raz i znowu nic. Zacząłem się martwić. Nie ma jej w domu? Zasłoniłaby żaluzje. Dziwne. Chwyciłem za klamkę, ale drzwi były zamknięte. Oparłem się o ścianę i czekałem, sam nie wiem na co. Wyciągnąłem z kieszeni telefon i przesunąłem palcem po ekranie, wybrałem numer i zastanowiłem się czy zadzwonić. Po jakimś czasie drżącym, niepewnym palcem przycisnąłem cyfry na ekranie urządzenia. Ponowiłem ta czynność trzy razy coraz bardziej się denerwując. Nerwowo schowałem telefon do kieszeni spodni. I co teraz? Chciałem już podchodzić do motoru i wracać, gdy naszła mnie ochota obejścia budynku. Nawet nie wiem czego szukałem, ale gdy zobaczyłem otwarte ty okno na tyle coś kazało mi do niego podejść.  Podskoczyłem i załapałem się parapetu, podciągnąłem się i wszedłem do środka. Przed sobą miałem biały salon, po lewej od niego kuchnie, a po prawej drzwi wejściowe. Obok mnie  po lewej znajdowały się schody prowadzące na górę. Wszedłem po nich, ale na górze jak i na dole nikogo nie było. Czyli jednak gdzieś wyszła. Dlaczego ja to właściwie robię? Kierowałem się do okna żeby już wyjść ale moją uwagę przykuła szafeczka której wcześniej nie zauważyłem. Podszedłem do niej i zobaczyłem tam mnóstwo zdjęć w ramkach. Była na nich z tym chłopakiem z którym ostatnio ją widziałem i z jakąś blondynką, ładną blondynką. Na każdym z tych zdjęć była szczęśliwa, uśmiechnięta i to nie był wymuszony uśmiech do zdjęcia, to wszystko było prawdziwe. Spojrzałem ostatni raz na półkę z fotografiami, dostrzegłem jedną ramkę schowaną tam z tyłu. Ostrożnie wziąłem ją do rąk, aby nie poprzewracać innych ramek. Na zdjęciu były dwie osoby; chłopak i dziewczyna, zrobiono je kilka lat temu. Było to nasze zdjęcie jeszcze za czasów gimnazjum. Patrzyłem na to zdjęcie kilka minut. Wszystkie wspomnienia i te dobre i te złe przeleciały mi przed oczami. Nie wierzę, że ona ma to zdjęcie, Nathalia, ona.. i w tedy usłyszałem kluczyk w drzwiach. Schowałem się za ścianą nadal trzymając zdjęcie. Do domu weszła Nathalia była trochę przemoczona, a w rękach trzymała telefon, pewnie zobaczyła nieodebrane połączenia ode mnie. Zdjęła buty  i bluzę  a następnie przyłożyła telefon do ucha. Ten, do kogo dzwoniła chyba nie odbierał.
- Niall? Dzwoniłeś do mnie? Coś się stało? Gdzie jesteś?- powiedziała, a raczej nagrała się na MOJĄ skrzynkę! Ale szczęście, że  mam wyciszony telefon ,spojrzałem na kieszeń moich spodni.
- tutaj - wyszedłem zza ściany. Telefon prawie jej wypadł z rąk ''telefon który jej dałem, a raczej odkupiłem''. Miałem wrażenie, że zaraz zacznie krzyczeć.
- Niall?! O boże! Co ty tutaj robisz? Jak tu wszedłeś? Przestraszyłeś mnie!
- Wszedłem przez otwarte okno - powiedziałem wpatrując się w nią - przestraszyłem cię? Jestem aż taki straszny?- zapytałem śmiejąc się cicho.
- No może trochę - odpowiedziała drwiąco i przeniosła wzrok z mojej twarzy na rękę - Co tam masz?
- A to - podniosłem rękę i spojrzałem na obrazek- Zdjęcie, nasze zdjęcie - podeszła do mnie, spojrzała na fotografię i uśmiechnęła się. Przejęła ją z moich dłoni i podeszła ze mną do półki gdzie odstawiła zdjęcie na miejsce. Spojrzała na szafeczkę uśmiechając się.
- Kto to?- wskazałem na blondynkę
- to Cornelia William, moja przyjaciółka.
- A to ten twój chłopak z którym cię ostatnio widziałem na mieście - pokazałem na chłopaka obok.
- Co?! - prawie krzyknęła - Zaczekaj chwilę , on.. co?.. nie.. - jąkała się nie wiedząc co powiedzieć. Wzięła głęboki wdech i powiedziała: - on nie jest moim chłopakiem, to mój przyjaciel Luke Hemmings - gdy to powiedziała odetchnąłem z ulgą, a kamień spad mi z serca. Sam nie wiem dlaczego, ale tak się czułem.
- Napijesz się czegoś ?- zaproponowała. Pokiwałem głową na tak i ruszyłem za nią do kuchni.


____________________
omg sorry ,że tak długo musieliście czekać ;-; ( taa, zawsze padają te słowa )
ale są wakacje. jedna jedzie na kolonie ,a druga za granicę , potem ta nad morze ,a ta gdzie indziej i nie ma jak się zgrać i przyjechać do siebie.
no ,ale mamy nadzieję ,że nam wybaczycie haha :)
kc was <3 ( wiem, ale tak brzmi fajniej :D ) 

środa, 4 czerwca 2014

Rozdział 11

Uwaga!

Jedenasty rozdział dedykowany jest
Milenie Cybulskiej 
za to że czyta naszego bloga i najczęściej zostawia komentarze
czytasz=komentujesz

„Mówisz, że kochasz deszcz, ale chowasz się pod parasolką, gdy pada. Mówisz, że kochasz słońce, ale szukasz cienia by się w nim schronić, gdy świeci. Mówisz, że kochasz wiatr, ale zamykasz okno, gdy wieje. Dlatego boję się, gdy mówisz, że mnie kochasz.”

I co  ja mam teraz zrobić powiedzieć mu prawdę czy totalnie skłamać? Co jak co ale na niego mogę zawsze polegać.
-Stary?!Kochasz ją?-powiedział lekko zdziwiony Zayn.
- To nie jest tak że ja ją od razu kocham zależy mi na niej bardziej niż na jakiejkolwiek innej dziewczynie. Ale czy ją od razu kocham ? Nie wiem..- wymamrotałem Zayn poklepał mnie pocieszająco po plecach i dodał
- Rozumiem cię. Ale wpadłem tu wypić piwo w miłym towarzystwie ,a nie rozmawiać jak jakieś baby  - podniósł butelkę z alkoholem i upił łyka
Po kilkunastu minutach obaj byliśmy już całkowicie pijani ,a mój salon wyglądał jak chlew.
Było po 22 Zayn spał już na kanapie ,a ja ledwo przytomny próbowałem wspiąć się po schodach do sypialni. Po jakiś piętnastu minutach udało mi się dotrzeć do celu. Przebrałem się i położyłem do łóżka.

*Oczami Nathalii*

           

 
Ten dzień był wspaniały! Powrócił ten Niall co był kiedyś. Wykąpałam się i położyłam spać. Byłam mega zmęczona. 
Rano wybudził mnie SMS. Jest 11 ,odczytałam wiadomość.

'Hello! Masz czas się dzisiaj spotkać o 13? Jak tak to o tej godzinie na naszej miejscówce.'

Pewnie zapytacie: któż to mógł być?! Czy coś w tym stylu. To Luke. Luke Hemmings. Mój dobry przyjaciel. Znamy się już od kilku lat. można by pomyśleć że coś nas łączy ale nie od zawsze byliśmy tylko i wyłącznie przyjaciółmi. To mi pasuje. Podniosłam się leniwie z łóżka. I odpisałam chłopakowi;

'Dobra.. będę..'

Otworzyłam okno na rozcież. Gorące, letnie powietrze natychmiastowo wypełniło pokój. Ubrałam różowe szorty z ćwiekami i bluzkę na ramiączkach w kolorowe paski, którą wiązało się na dole. Potem uczesałam włosy w niesfornego koka i zrobiłam lekki makijaż. Poszłam do  kuchni. Nalałam sobie do szklanki soku bananowego. Wypiłam go na kilka łyków. Zjadłam jabłko i 'rzuciłam' się na kanapę. Przełączałam kolejno kanały ,aż w końcu natrafiłam na jakiś muzyczny.

 Ah.. OneRepublic- Counting Stars na pierwszym miejscu w notowaniu tygodnia. Cieszyłam się z sukcesu tego zespołu. Bardzo go lubiłam. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu 12:50 no to mogę już wychodzić. Zamknęłam mieszkanie ,a klucz włożyłam do kieszeni. Po drodze zaszłam jeszcze do sklepu. Kupiłam Luke'owi żelki Harribo ,które on tak uwielbia. Teraz  , kierunek - nasza miejscówa, która jest kilka metrów za miejskim parkiem. To małe ale bardzo przytulne miejsce w środku małego lasu  którego i tak nikt nie odwiedza - z wyjątkiem nas- więc spokojnie możemy tam przebywać i rozmawiać o DOSŁOWNIE wszystkim.  Znajduje się tam małe jeziorko do którego leje się mini

 wodospad. Woda jest wyjątkowo ciepła i czysta. Wszystko pokryte jest mięciutką trawą więc zawsze można się gdzieś położyć. Odkryliśmy to miejsce 2-3 lata temu. Już zapomniałam jak tu pięknie i jak dużo szczęśliwych wspomnień łączy się z tym miejscem.  Było już po 13 ,a Hemmingsa dalej nie było. Usiadłam po turecku na trawie i patrzyłam na malutkie jeziorko. O ile to nawet jeziorem nazwać można było. Wdychając świeże powietrze uświadamiałam sobie powoli ,że Lucas (tak czasem go nazywam) po raz pierwszy się spóźnia. On zawsze jest punktualny. Nagle ktoś mi zasłonił oczy.

-zgadnij kto to? - zapytał rozbawionym głosem.
- Luke.. - mruknęłam rozmarzonym tonem-a kto by inny- Po chwili siedział już koło mnie.- mam twoje ulubione żelki.. -podałam mu opakowanie ,a on mi je wyrwał z ręki.
-Harribo!!- wydarł się. -ty wiesz jak człowiekowi dogodzić -stwierdził zajadając się kolorowymi miśkami.
-bitch please. To było do przewidzenia. Znam cie na wylot. -puściłam mu oczko.
-przez ostatni miesiąc nie odzywasz się do nas. Coś się stało? -nagle się ocknęłam. Zajęta jestem cały czas Niallem.. nie powiem mu prawdy.. to by było.. dziwne. Nie pytajcie dlaczego, po prostu dziwne.
-a wiesz.. zawsze coś mi wypadało i za bardzo czasu nie miałam.. -rzuciłam pierwszą lepszą wymówkę ,jaka wpadła mi tylko do głowy. 
-nie umiesz kłamać -roześmiał się. -mów prawdę
-no po prostu nie miałam czasu, sorry no, nie obrażajcie się na mnie.. 
-dobra, nieważne -uśmiechnął się ukazując szereg białych jak mleko zębów. -chodź.. pokażę ci coś..- wstałam razem z nim ,a on popchnął mnie do wody. Zdążyłam go złapać za koszulkę i pociągnąć za sobą. 
-mądry jesteś?! -krzyknęłam. Blondyn rozbawiony sytuacją chlapał mnie. Po kilkunastu minutach śmiania i chlapania się wyszliśmy z letniej wody. - to też było u ciebie do przewidzenia. Te twoje.. odpały..
-ty też masz odpały -skarcił mnie. -choćby i wtedy ,gdy zaczęłaś szczekać na jakąś starą babkę! 
-idioto.. to było wyzwanie.. w dodatku od ciebie.. 
-dobra, dobra - prawie byłam już sucha. Tak słońce prażyło ,że w kilka minut wyschłam. -idziemy na lody.. a i bez skojarzeń.. zboczeńcu- zaśmiał się.
-to ty teraz sobie coś kojarzysz.. -ruszyliśmy w stronę jakiegoś sklepiku. Nie za bardzo lubię chodzić do lodziarni. Szliśmy przez miasto rozmawiając i śmiejąc się z żartów, gdy nagle zobaczyłam nieopodal opartego o mur Nialla. Zignorowałam go. W tym momencie nawet nie obchodziły mnie jego niebiańskie oczy. Wiem, że głupio postąpiłam wczoraj będąc jeszcze z Horanem ,a dzisiaj chodząc po mieście z Lukiem, ale w końcu to mój przyjaciel. Prawdę mówiąc wygląda jak bym się puszczała na lewo i prawo . ale tak nie jest! Oboje z nich są dla mnie ważni oboje są moimi przyjaciółmi , chociaż Niall czasami mnie przeraża. I tak połowę wakacji przeznaczyłam już Niallowi ,a nawet nie miałam szansy widzieć się z Cornelią. No, może z trzy, cztery razy się spotkałyśmy w ciągu ostatniego miesiąca. Teraz muszę przeznaczyć trochę więcej czasu przyjaciołom. Szczerze mówiąc.. to ja nie wiem kim jest dla mnie Niall. Odgoniłam wszelkie myśli związane z nim i powróciłam do Hemmingsa. Teraz na nim skupiłam całą swoją uwagę. W końcu muszę mu to jakoś wynagrodzić bo jeszcze będzie miał focha. Przechodziliśmy koło sklepu AGD i RTV. Patrzyłam na różne aparaty fotograficzne. W domu mam już lustrzankę ,ale myślę o kupnie nowej-lepszej. Tak naprawdę uwielbiam ,gdy ktoś mi robi zdjęcia. Może jutro wybierzemy się z Lukiem i Cornelią na jakąś sesję? Hemmings ,jak zawsze, będzie robić za fotografa. O ile w tych planach nie przeszkodzi mi Horan..  Chyba że wciągnąć by Nialla w naszą paczkę i wtajemniczyć go  o naszym miejscu spotkań. Czy  on , Cornelia i Luke by się dogadali? Możliwe. Ale to jeszcze nie teraz. Można powiedzieć że Niall ma czasami takie tam  swoje odpały. Mimo to znam ich doskonale i wiem że tak czy siak zaakceptowali by go tylko i wyłącznie z mojego powodu.




__________________________________
sorry ,że taki beznadziejny i krótki ,ale za bardzo weny nie ma ;//
a tak wgl .. przepraszamy ,że przez tyle czasu nie było nowego rozdziału, ale jechałyśmy na wycieczkę klasową i wgl 
dla wytrwałych- co czekali na nowy rozdział gratki :)
aha przypominamy że jeśli ktoś jeszcze chciał by być informowany o nowym rozdziale  to prosimy o podawanie asków lub TT w komentarzu  :D!!!






niedziela, 20 kwietnia 2014

Rozdział 10

 Związałam włosy w luźnego kucyka i wzięłam z góry katanę. Na wszelki wypadek.Na dole czekał na mnie już gotowy do wyjścia Niall. Miał na sobie czarne okulary ,białą bluzkę z krótkim rękawkiem, do tego czarne spodnie. Wyglądał całkiem nieźle .Nic nie mówiąc z uśmiechem otworzył mi drzwi. Na dworze było jeszcze cieplej niż z rana .Postanowiliśmy że przejdziemy się parkiem. Po 20 minutach pełnej śmiechu drogi  dotarliśmy na miejsce .Była to mała budka  z lodami , dookoła było tylko kilka stolików .Usiedliśmy przy jednym z nich .
- Co bierzemy? -spytał chłopak.
- Co proponujesz?-spytałam entuzjastycznie .Odwrócił głowę i spojrzał na MENU. Czy to w ogóle było MENU? Nie wiem. Dużo do wyboru nie było ,ale czego ja się mogłam spodziewać po budce z lodami?!
 - Może deser lodowy? Jakie chcesz smaki?-Deser! Pycha!Wybrałam małą porcje  waniliowo -czekoladową. Niall wziął to samo, ale dużą porcje!
-Poczekaj tu skoczę do łazienki,a później zamówię ok?-spytał wstając z krzesełka.
- Ja mogę zamówić
- Nie,poczekaj na mnie- powiedział i pobiegł w jakąś uliczkę za rogiem.Odetchnęłam głęboko  i wyciągnęłam telefon.Weszłam na FB sprawdzić wiadomości . Nic ciekawego szybko odpisałam koleżankom na wiadomości i odłożyłam komórkę. Minęło jakieś 10 minut, a go nadal niema. Miał pójść tylko do łazienki. Zaczęłam się martwić. Nagle poczułam czyjąś rękę na ramieniu. Szybko odwróciłam głowę z uśmiechem oczekując ,że zobaczę tam Nialla. Myliłam się. Był to jakiś facet po trzydziestce.
-Co tu sama robi taka panienka ?- powiedział z ironicznym uśmiechem. Boże! Ratunku! Ten gość jest obrzydliwy. Gdzie jest Niall gdy go potrzebuje?! Zaczęłam się rozglądać czy czasami nie idzie.
Mężczyzna stał i nadal się we mnie wpatrywał. Kątem oka dostrzegłam chłopaka wychodzącego zza rogu gdzie wcześniej uciekł Niall. Przyjrzałam mu się bardziej i tak to był on! Patrzyłam na niego błagalnym wzrokiem mając nadzieję ,że mnie zauważy. Chwile później nasze spojrzenia się spotkały. Zrobiłam minę która mówi '' pomocy'' na początku nie wiedział o co chodzi ale później dostrzegł starszego mężczyznę na przeciw mnie. Zaczął biec w moim kierunku , było widać ,że jest wściekły. Gdy dotarł do stolika wysłałam mu spojrzenie mówiące '' uspokój się'' ! Łapiąc faceta za łokieć sprawił ,że ten odwrócił się przodem do niego.
-czego tutaj szukasz?! -powiedział,a może raczej wysyczał przez zęby wściekły blondyn.
- ja przyszedłem do tej pani -mówiąc to odwrócił się i puścił mi oczko a mnie podeszło coś do gardła !
-nie wydaje mi się -powiedział jeszcze bardziej wkurwiony Niall. Facet miał minę jakby  nie wiedział co się dzieje,co jeszcze bardziej zdenerwowało blondyna. Złapał go za koszulę  i zaczął szarpać. Zaczęłam się bać,wiem jaki jest Niall kiedy się wkurzy. W tej chwili przypomniał mi się tamten cholerny wieczór..kłótnia z Niallem,rozwalony telefon i..płacz .Poczułam , że jestem bliska do płaczu .Niall ,który nadal targał tamtego gościa chyba to zauważył.
- wypierdalaj stąd albo ci przywalę!- wysyczał przez zęby i puścił mężczyznę który do razu pobiegł w inną stronę. W tym czasie zdążyłam doprowadzić się do porządku. Niall wziął krzesło i usiadł jak najbliżej mnie.
- wszystko w porządku? Zrobił ci coś?-zapytał spokojnie .W jego głosie można było usłyszeć zmartwienie i troskę. Zdziwiło mnie jedno ,że tej scenki którą urządził Niall nikt nie widział.
- spokojnie nic mi nie zrobił-w tym samym czasie przypomniało mi się że w tym całym zamieszani jeszcze nie zamówiliśmy lodów. Powiedziałam o tym Niallowi a ten od razu poszedł zamówić.
Dobre pięć minut później wrócił z naszymi deserami. Ja miałam dwie całkiem duże gałki i dodatki typu pokruszona czekolada, wafelki itp. Niall miał to samo tylko on miał sześć gałek. Zastanawiam się czy on to zje. Cały deser wyglądał przepysznie ],dlatego od razu zabrałam się za jedzenie. Około dziesięciu minut później skończyłam jeść mój deser ,a Niall już kończył swój. Poszliśmy odnieść miseczki,a chłopak oczywiście zapłacił. Czy on myśli ,że ja nie mam swoich pieniędzy ?!

Wzięliśmy swoje rzeczy i ruszyliśmy w drogę powrotną do mojego domu. Dopiero teraz zauważyłam,że Niall niesie jakąś torebkę. Ciekawe co tam ma? Razem zdecydowaliśmy że pójdziemy do niego na basen za domem. Piętnaście minut później byliśmy już pod moim domem. Weszliśmy do środka ponieważ pogoda dalej dopisywała zaczęliśmy szykować rzeczy na basen. Naszykowałam sobie strój, ręcznik, krem i ciuchy na zmianę. Ubrałam strój a na to ciuchy. Zeszłam na dół gdzie czekał blondyn. Zamknęłam drzwi i ruszyliśmy w stronę auta chłopaka. Zajęłam miejsce pasażera , przełożyłam pasy przez ramię i ruszyliśmy. Około 10 minut później dotarliśmy na miejsce . Chłopak wydawał się jakiś dziwny , tak jakby się czymś stresował lub denerwował.

Dlatego podczas jazdy wolałam się nie odzywać. Co jak co ale i tak się go nadal boję , wiem do czego jest zdolny gdy  jest  wkurzony. Weszliśmy do środka chłopak od razu poszedł ubrać kąpielówki a ja postanowiłam skorzystać z czasu kiedy go nie ma i ''pozwiedzać'' jego mieszkanie.
Od dawna ciekawiły mnie ciemnie drzwi , a raczej to co może znajdować się za drzwiami. Podeszłam do nich i złapałam za klamkę chwile zastanowiłam się czy otworzyć czy nie . Zdecydowałam że otworzę. Nacisnęłam klamkę i.. zamknięte .Usłyszałam że ktoś schodzi po schodach więc pobiegłam do przodu i stanęłam przed wielkimi drzwiami prowadzącymi do ogrodu , był piękny. Drzwi były wypełnione od góry do dołu szybą przez co można było podziwiać ogród. Odwróciłam się i zobaczyłam Nialla w czarnych kąpielówkach zmierzającego w moją stronę. Otworzył mi drzwi , na dworze było chyba jeszcze cieplej. Rozejrzałam się  dookoła , dostrzegłam leżaki. Skierowałam się w ich stronę a chłopak zaraz za mną. Położyłam moją torbę obok leżaka a sama na niego usiadłam w tej samej chwili chłopak dołączył. Zastanawiałam się co jest takiego tam za drzwiami skoro zamyka je na klucz. Moje rozmyślania przerwał głos chłopaka.
-Nath chciałbym ci coś dać..znaczy powiedzieć..znaczy dać i powiedzieć-co się dzieje pierwszy raz go widzę w takim stanie! Boję się! Zauważyłam ,że chłopak trzyma w ręku firmowe pudełko. Gdy zdał sobie sprawę z tego, że mój wzrok utkwiony jest w pudełeczku wysunął je bliżej i otworzył. W środku był  łańcuszek, piękny łańcuszek. Był srebrny, na środku była zawieszka w kształcie serca. Na sercu było wygrawerowane moje imię. Po prostu był przepiękny.
- Jezu Niall on jest piękny ale nie mogę tego przyjąć-przejęłam pudełeczko od chłopaka .Wzięłam w dłoń serduszko i jeszcze raz mu się przyjrzałam. Chciałam mu oddać pudełko ale odsunął moją dłoń.
- to jest prezent..prezentów się nie odmawia -uległam mu. Wydał na to pewnie dużo kasy. Uśmiechnęłam się i odłożyłam pudełko. Wstałam i ściągnęłam bluzkę oraz szorty , po prostu czułam na sobie dziwne spojrzenie blondyna.
-idziesz do wody? Czy będziesz tak siedział i się na mnie gapił? - chłopak zaśmiał się, pokręcił głową i wstał ja tym czasem zrobiłam parę kroków w tył , ustawiłam się i rozbiegłam. Woda rozprysła się na wszystkie strony a ja byłam cała mokra. Nie szkoda było mi makijażu czy włosów. Uwielbiam wodę, kocham pływać. Zaraz za mną wskoczył Niall, jego skok wywołał dużą fale.Usłyszałam dzwonienie telefonu  myślałam że Niall odbierze i znów będzie musiał ''gdzieś '' iść. Ale on zachowywał się tak jakby tego w ogóle nie słyszał.
-nie odbierzesz?!-zapytałam zaskoczona jego zachowaniem
- nie ,to pewnie Zayn . Mam teraz ważniejsze rzeczy na głowie- uśmiechnął się i zaczął płynąć w moim kierunku. Domyśliłam się ,że chce mnie złapać i ochlapać . Zaczęłam uciekać a on cały czas próbował mnie dogonić. W końcu udało mu się mnie załapać, wziął mnie na ręce, zakręcił trzy razy i wrzucił do wody. Następnie urządziliśmy sobie konkurs i wyścig. Było dwa-jeden dla mnie. Ha ha ha! Później poszliśmy do jacuzzi  i na leżaki. Mm opaliłam się. Zajebiście! Tylko na taką pogodę czekałam! Tak oto spędziliśmy około trzech godzin. 
*Oczami Nialla*
Niedługo potem odwiozłem dziewczynę do domu. Postanowiłem iż oddzwonię do Zayna ,który dobijał się do mnie cały ten czas. 
-joł ziom!-usłyszałem w słuchawce.
-siema stary! Po co dzwoniłeś?-zapytałem.
-a chciałem się zapytać ,czy mogę wpaść na piwo.
-spoko,wbijaj-mruknąłem.
-dobra za 15 minut będę-powiedział i rozłączył się. Przez ten czas przygotowałem sobie coś do żarcia. Potem wyjąłem kilka puszek piwa i położyłem na stole. Usłyszałem dzwonek do drzwi. No, od kiedy to on taki kulturalny?! Wpuściłem go do środka. Usiedliśmy na kanapie.-dlaczego nie odbierałeś-?zapytał.
-a wiesz..byłem z Nathalią-odpowiedziałem upijając łyk alkoholu.
-ty cały czas spędzasz z nią, każdą wolną chwilę. Gadasz o niej bez przerwy. Człowieku ty się zakochałeś czy co?!-spojrzałem na niego..








-------------------------------------------------------------
czytasz = komentujesz
Witajcie ! Jak podobał wam się rozdział?
Trochę się namęczyłyśmy !
Mamy dla was propozycje !
Czy ktoś z czytelników chciałby być
informowany o nowym rozdziale??
Jeśli tak to proszę w komentarzu zostawić 
nazwę swojego aska lub TT !!! 
pa pa pa <3






















wtorek, 1 kwietnia 2014

Rozdział 9

Podszedłem do sofy a następnie delikatnie położyłem ją na niej.Nawet nie patrząc,czy się zgada zdjąłem jej buta,a następnie skarpetkę.Noga w okolicach kostki była lekko spuchnięta.
-gdzie apteczka?-spojrzała na mnie z przerażeniem. Podniosła się na łokciach i wskazała palcem drzwi najprawdopodobniej łazienki.Wstałem i skierowałem się do białych drzwi.Nie myliłem się to była łazienka. 
Pomieszczenie nie było bardzo duże,ale przytulne.Zajrzałem do trzech pierwszych szuflad,które rzuciły mi się w oczy,ale nic nie znalazłem.Otworzyłem szafkę po lewej i BINGO!Znalazłem czerwone pudełko i białym plusem na nim.Zajrzałem do środka i wyciągnąłem maść i bandaże.Wróciłem do salonu i przykucnąłem obok niej.Wycisnąłem trochę maści, zacząłem delikatnie smarować spuchnięte miejsce.Dwa razy syknęła z bólu.
Chwyciłem bandaż i zacząłem owijać stopę i kostkę Nathali. Gdy skończyłem usiadłem na fotelu niedaleko niej.
- Przepraszam cię jeszcze raz .To moja wina -taka jest prawda!To moja zasrana wina, ale przyzwyczaiłem sie do tego ,że jestem za wszystko obwiniany.Podniosła na mnie wzroki i powiedziała.
- Przestań! To nie twoja wina rozumiesz ?!-jej pierwszy raz od kilku lat ktoś powiedział że to nie moja wina. Ta .. to ciekawe czyja? Al
e nie chciałem sie z nią o to kłócić więc tylko kiwnąłem twierdząco głową na znak, że rozumiem.
- Wiesz nie jestem lekarzem ,ale do jutra powinno przestać boleć
-Dziękuje
-przynajmniej tak mogłem się na coś przydać -uśmiechnąłem się po czym zacząłem się śmiać a ona razem ze mną .Zaproponowała abyśmy coś obejrzeli więc włączyłem telewizor i znalazłem komedie romantyczną .
Nawet nie wiem o czym był ten film bo za każdym razem jak ona się śmiała to spoglądałem na  nią i sam się śmiałem . Jakieś półtorej godziny później komedia się skończyła .
-Śpiąca jestem - ziewnęła. Nie dziwie się jej w końcu jest jakaś 22:40 a to był bardzo męczący dzień.
- To może ja już pójdę -wstałem i miałem już skierować się do wyjścia-dasz sobie rade sama?
-Co?! Nie! Znaczy..-zacięła się-Niall może zostaniesz na noc?- powiedziała na jednym tchu a jej policzki zrobiły się mega czerwone. Słodko!
-Naprawdę tego chcesz ? Hahaha- pokiwała głową i zaśmiała się-skoro nalegasz to zostanę!

*Oczami Nathali*

Sama nie wierzę,w to co przed chwilą powiedziałam .Znam go od dawna choć się zmienił wiem,że nie kłamał. Jest niewinny,ale czy jest dilerem itp. to tego nie wiem,ale teraz to nieważne . Zaskoczyło mnie to ,że tak sie o mnie 'zatroszczył' .Coraz bardziej go lubię i coraz bardziej mu ufam. Pomógł mi wstać i udaliśmy sie razem do kuchni , gdzie zrobiliśmy sobie kanapki. Usiadłam przy stole i zaczęłam jeść,a on zaraz po mnie. Jedliśmy w ciszy , ale takiej przyjemnej. Zanim ja zjadłam dwie kanapki on wsunął już pięć!Wstałam i odniosłam talerz .Poszłam do salonu,miałam zamiar pójść do pokoju gdy nagle uświadomiłam sobie ,że żeby się tam dostać muszę pokonać ogromne schody. Stanęłam wprost naprzeciwko nich.Najpierw zerknęłam na nie a później na nogę.Już chciałam spróbować się wspinać gdy poczułam silna rękę na ramieniu.Odwróciłam się , to był oczywiście Niall.
- pomóc ci ?- spytał z głupiutkim uśmieszkiem na twarzy.Co on kombinuje?!Zanim cokolwiek powiedziałam straciłam grunt pod nogami. Byłam na rękach Horana. Zaniósł mnie na górę i wszedł do pokoju . Posadził mnie na łóżku . Zanim wyszedł uśmiechnął się pomachał mi i powiedział
- niema za co-no i wyszedł .Tak jak wcześniej powiedział będzie spał na kanapie pod kocem. Z tą nogą dziś darowałam sobie prysznic i kąpiel.Jakimś cudem przebrałam się w piżamę i doczłapałam się do łóżka. Zanim usnęłam dużo rozmyślałam nad dzisiejszym dniem...
Obudziłam się następnego ranka.Byłam pełna energii co się  rzadko zdarza .Pogoda była cudowna coś czuje że to nie będzie zwykły dzień...wstałam i skierowałam się do szafy. Ej! Mój opatrunek! Nie ma go! Rozejrzałam  się po pokoju , dostrzegłam małą karteczkę na półce nocnej.Podeszłam do niej  i przeczytałam.    

Hej !
jeśli nie zauważyłaś to zdjąłem  ci 
bandaże z nogi 
dziś wygląda o wiele lepiej!
                                      czekam na dole !
                                                Niall
Wróciłam do szafy po czyste ciuchy i poszłam wziąć prysznic.Po jakichś 30 minutach skończyłam moją kąpiel. Owinęłam się białym ręcznikiem i rozczesałam włosy ,umyłam zęby i zrobiłam lekki makijaż. Ubrałam czarne szorty i krótką bluzkę na ramiączkach do tego zwykłe czarne trampki i jestem gotowa. Zeszłam na dół w ogóle nie zwracając uwagi na nogę,która już nie bolała. Zanim jednak weszłam do kuchni poczułam piękny zapach unoszący  się w powietrzu. W kuchni stał Niall kończąc wykładać ostatniego naleśnika na stół. Uwielbiam naleśniki!
- Cześć- powiedział z uśmiechem odsuwając krzesło tym samym pokazując mi żebym usiadła
-Cześć-odpowiedziałam radośnie
-Dziewczyno ile ty śpisz? Zdążyłem skoczyć do mnie do domu , przebrać się , zrobić śniadanie i zdjąć ci opatrunek. A tak poza tym jak noga?- zaśmiałam się tylko.
- Już nie boli-spojrzałam na nogę a później na niego.Miał minę w stylu ''a nie mówiłem '' .usiadłam i zrobiłam sobie pierwszego naleśnika z dżemem i zjadłam go. Resztę naleśników postanowiliśmy włożyć do lodówki.Pozmywaliśmy naczynia i udaliśmy się do salonu. Niall podszedł do mnie i stanął naprzeciwko mnie.
- Pogoda taka ładna więc może wybierzemy się na lody co ty na to?- powiedział a jego oczy zabłysnęły i pojawił się głupi uśmiech.


____________________
3 kom next ;>
i'm so sorry ,że tak późno,ale czasu nie miałyśmy :(

niedziela, 30 marca 2014

INFO

Kochani! Nie wiemy kiedy pojawi się nowy rozdział :/
Nie będziemy nic Wam obiecywać bo naprawdę nie wiemy ;(

A TAK POZA TYM PODOBA WAM SIĘ NOWY WYGLĄD BLOGA? :D

jeśli czytasz bloga zostaw po sobie pod tą notką jakiś znak c;

poniedziałek, 10 marca 2014

rozdział 8

      

czytasz = komentarz :D



Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić .Pójść  na to spotkanie czy nie? A jeśli pójdę i będę tego żałować .Jeśli nie pójdę będzie tak samo. Ach mam dość .Wzięłabym teraz jakieś tabletki i po kłopocie ale obiecałam..obiecałam przyjaciółce,a co najważniejsze samej sobie , że już nigdy więcej tego nie zrobię. Była 14: 30 dał mi mało czasu..bardzo mało. Podniosłam się z ziemi na której cały czas siedziałam. Postanowiłam zmienić swój strój na bardziej wygodny. Ruszyłam do mojego ukochanego azylu .Ubrałam zwykłe czarne leginsy i białą bluzkę z nadrukami a na to zarzuciłam różowo-kremową luźną bluzę z  szarym kapturem. Zanim się zorientowałam było 10 min do piętnastej więc zeszłam na  dół . Zdecydowałam jednak pójść na to całe spotkanie .Założyłam brązowe sięgające trochę wyżej niż kostka, buty. Wyszłam. Szłam powoli... bardzo powoli. Przechodząc przez park widziałam wielu uśmiechniętych lub śmiejących się ludzi tylko ja byłam taka jakaś przytłoczona .Miałam kaptur na głowie i szłam lekko zgarbiona wpatrując się w czubki moich butów. Czułam jakby tylko nad moją głową latała mała szara chmura i do tego padał z niej deszcz.
Bałam się..ja po prostu cholernie bałam się tego całego pieprzonego spotkania!

*Oczami Nialla*
Od razu poszedłem do tego parku i czekałem .Myślałem nad tym jak by jej to wszystko powiedzieć
to trudne bardzo. Ja nawet nie wiedziałem czy ona  przyjdzie ,pewnie nie tak jak wszyscy.
Ciągle patrzyłem na zegarek a minuty trwały wieczność. W końcu doszła  piętnasta .Podniosłem głowę i zacząłem   się rozglądać ale nigdzie jej nie było. Wstałem i zacząłem w kółko chodzić po malutkim parku w celu odszukania dziewczyny . Na marne wróciłem  do swojej ławki i znów 
zerknąłem na zegarek w telefonie dochodziła piętnasta  trzydzieści. Zdałem sobie sprawę,że nie 
przyjdzie. Spodziewałem się tego ale miałem trochę nadziei że jednak przyjdzie. Wypuściłem głośno powietrze i  lekko się podniosłem .Miałem już iść  kiedy poczułem z tyłu malutką dłoń na moim ramieniu. Szybko się odwróciłem i ujrzałem ją .Stała za ławką ze spuszczoną głową gdy ją podniosła nasze spojrzenia się spotkały a z jej oczu mogłem wyczytać że tak samo jak ja obawia się tej rozmowy. Staliśmy tak nic nie mówiąc dobrą chwile.
-Chodź- powiedziałem i wyciągnąłem do niej rękę ale jej nie przyjęła.
- Gdzie?Wolę jednak zostać
- Zaufaj mi nic ci nie zrobię tylko boję się że tu ktoś może usłyszeć
- Nie wiem czy mogę..-powiedziała to tak cicho.Spojrzała na mnie a ja znów wyciągnąłem do niej rękę. Widziałem w jej oczach strach,boi się..boi się mnie.Nie pewnie wyciągnęła dłoń z kieszeni
i chwyciła moją .Tak! Uśmiechnąłem się,ale dziewczyna miała spuszczoną w dół głowę i tego nie widziała . Prowadziłem nas do samochodu następnie otworzyłem jej drzwi i obszedłem samochód zajmując miejsce kierowcy i ruszyłem. Nath patrzyła w okno jakby analizowała dokąd  jedziemy.
Zatrzymałem się pod blokiem w którym kiedyś mieszkałem z rodzicami .Wysiadłem i ruszyłem w stronę drzwi od strony dziewczyny,ale wyprzedziła mnie  i wysiadła o własnych siłach.
Skierowaliśmy się w stronę drzwi od budynku.Co jakiś czas oglądałem się za siebie czy idzie za mną . Wchodziliśmy po schodach na samą górę .Weszliśmy na dach a tam usiedliśmy po turecku.
- Niall ..- zaczęła bardzo cicho-zabiłeś tego człowieka?-powiedziała prosto z mostu.
- Nie!To nie tak..- nie wiem co powiedzieć od czego zacząć .To trudniejsze niż myślałem-on był moim przyjacielem,miał na imię Tom i miał wtedy 18 lat.- wypowiedziałem te słowa na jednym tchu.Z każdą sekundą jest coraz gorzej!Wiecie jak to jest kiedy macie uczucie,że połknęliście piłkę do Tenisa?Ja wiem, staracie się coś powiedzieć,ale się nie da.Ja właśnie teraz tak mam .
-Był dla mnie jak młodszy brat.Któregoś dnia zadzwonił do mnie,przepraszał mnie za wszystko.Nie wiedziałem o co mu chodziło zacząłem wszędzie go szukać..znalazłem  go stojącego na zamkniętym moście,biegłem w jego stronie,ale było już za późno..-ścisnąłem mocno powieki i spuściłem głowę.Zacząłem nią kręcić na boki.Spojrzała na mnie i przysunęła się do mnie kładąc dłoń na moim ramieniu.Podniosłem wzrok na nią,spojrzała mi w oczy,a w nich pewnie zobaczyła ból i smutek,bo właśnie to teraz czułem. Niektórzy mówią ,że oczy powiedzą więcej niż słowa. Nie musiała nic mówić ale ja i tak wiem,że mi współczuje.
- Następnego dnia dowiedziałem się,że policja ma anonimowego świadka który potwierdza,że to ja go zabiłem.To wszystko.Nie wiem co teraz zrobisz..czy mi wierzysz czy nie,ale powiem ci,że jesteś pierwszą osobą której to mówię -na te słowa  podniosła głowę a promienie słońca padały na jej twarz.
-Czyli,że ten ktoś kłamie?A ty jesteś niewinny?Wiesz kto to był?
-ten ktoś kłamie i nie mam pojęcia kim jest,a ja nic nie zrobiłem.Proszę uwierz mi- po tych słowach znów spuściłem wzrok.Między nami zapanowała chwilowa niezręczna cisza.Po krótkim czasie poczułem tylko jak mnie obejmuje i opiera brodę o moje ramie. \Natychmiast odwzajemniłem uścisk rozkoszując się jej pięknym zapachem.
-Wierzę..- wyszeptała wprost do mojego ucha,w tym samym czasie kończąc nasz uścisk.
-Widzę,że to jest dla ciebie ciężkie więc nie będę ciągnąć tematu..i najlepiej już o tym zapomnijmy. - powiedziała chyba pierwszy raz od naszego dzisiejszego spotkania uśmiechając się.Od razu po tych słowach wstała .Jestem  mega szczęśliwy z tego co powiedziała .Nie wiedziałem co powiedzieć albo nie pierwszy raz dzisiaj po prostu nie mogłem więc odwzajemniłem uśmiech i tak jak ona wstałem. Skierowaliśmy  się w stronę schodów prowadzących w dół.
-Ścigasz się na sam dół?-zapytałem się z wielgaśnym bananem na twarzy,żeby jakoś rozluźnić atmosferę. Zaczęła się śmiać,ale po chwili kiwnęła głową i zaczęła biec,a ja zostałem w tyle.Stałem w miejscu z dobre pięć sekund.Gdy doszedłem w końcu do siebie zerwałem się w stronę schodów. Biegłem jak opętany przeskakując po trzy,cztery schodki.Wyprzedziłem ją ze śmiechem. Próbowała wyjść na prowadzenie,ale jej się nie udało .Co chwile w korytarzu słychać było mój,albo jej  cichy śmiech a raczej chichot  Od drzwi dzieliło mnie tylko około sześć schodków,ale usłyszałem cichy huk i jęknięcie.Natychmiast się odwróciłem, na podłodze siedziała Nathali trzymając się w okolicach kostki od lewej nogi. Ruszyłem w jej kierunku .
-Co ci jest?Noga cię boli?
-Tylko troszkę ale nic mi nie będzie- jej mina mówiła całkiem coś innego,przykucnąłem obok niej
-Możesz wstać?-Kiwnęła twierdząco głową,lecz gdy ruszyła lekko nogą i spróbowała wstać syknęła z bólu i opadła na ziemię.
- Nie..- podszedłem do niej bliżej i delikatnie wziąłem ją na ręce złapała się rękami moich ramion. Ruszyłem w stronę drzwi,a następnie mojego auta.Jedną ręką otworzyłem drzwi,a drugą ją podtrzymywałem. Położyłem ją na tylnych siedzeniach,a sam bez słowa zająłem miejsce kierowcy i odjechałem .
-Dokąd jedziemy?-spytała zaniepokojona
- Leż spokojnie.Jedziemy do mnie.
-A możemy do mnie?- ruszyłem głową na znak,że się zgadzam a następnie skręciłem w uliczkę prowadzącą do jej miejsca zamieszkania. Do celu dotarliśmy około 10 minut później, jechałem wolno żeby ruchy auta nie uraziły ją w bolącą nogę.Wysiadłem i otworzyłem drzwi od jej strony i znów wziąłem ją na ręce. Dotarliśmy pod drzwi z kieszeni spodni wyciągnęła klucz i podała mi go. Wszedłem do środka a w oczy od razu rzuciła mi się wielka biała sofa na środku pokoju. Zamknąłem drzwi.Miała ładny dom,mniejszy od mojego,ale ładny, wnętrze również było bardzo ładnie urządzone w jasnych kolorach.





______________________
heej ;)) przepraszamy że tak późno,ale to szkoła i wgl zanim napiszemy
to też.. weny czasami nie ma xd jeśli czytasz to komentuj każdy kom.
się dla nas liczy ten krótki,czy ten długi.Wtedy przynajmniej mamy
jakąś świadomość , że ktoś to czyta c;











środa, 12 lutego 2014

Rozdział 7

Obudził mnie promyk światła wpadający przez lekko uchylone okno.Podniosłam się na łokciach otworzyłam i rozejrzałam się po pokoju.Więc to nie był sen,jestem w swoim pokoju,w swoim łóżku i w swoim domu tak!Powoli ale z uśmiechem wygrzebałam się z łóżka i powędrowałam w stronę łazienki.Uznałam,że należy mi się chwila relaksu więc postanowiłam wziąć długą i odprężającą kąpiel.Weszłam do pomieszczenia zerkają w lustro.Odkręciłam gorącą wodę i wlałam płyn powodując tym ogromną pianę.Naszykowałam czyste ciuchy i ręczniki.Zdjęłam z siebie ubrania i wskoczyłam do wody.Ciepła woda od razu rozluźniła moje ciało.Po prawie godzinie wyszłam z białej wanny.Otuliłam swoje ciało puszystym białym ręcznikiem.Wytarłam ciało z wody i ubrałam niebieski szlafrok.Gdy doprowadziłam do porządku moje włosy,zrobiłam makijaż i ubrałam się.Wyszłam z łazienki kierując się do wysokiego lustra.Stanęłam i przejrzałam się.   


Nie wyglądam tak źle.Układałam sobie włosy kiedy nagle mój brzuch dał o sobie znać.Byłam  głodna więc ruszyłam na dół. Zrobiłam herbatę i dwie kanapki z  ogórkiem.Tak na szybko. Ponieważ była 9:50 postanowiłam wyjść do centrum.Wzięłam torebką ,telefon i kurtkę a przy wyjściu założyłam buty. Zamknęłam drzwi od domu i ruszyłam w stronę centrum handlowego. Szłam powoli co chwile mijałam szczęśliwe trzymające się za ręce lub całujące pary.Ehh..Moim oczom ukazał się ogromny budynek z wielkimi szklanymi oknami.Gdy weszłam do środka w moją twarz uderzyło ciepłe powietrze.Poczułam zapach  świeżych bułeczek.Pycha ale najpierw zrobię to po co tu przyszłam.Powędrowałam w stronę ruchomych schodów.Wjechałam na górę i weszłam do sklepu.Po kilku godzinach łażenia zrobiłam się głodna więc postanowiłam zjeść ciastko.Zeszłam do cukierni i zamówiłam  gorącą czekoladę  i Tiramisu.To moje ulubione ciasto mama zawsze je robiła jak byłam mała.Po zjedzeniu odniosłam kubek talerzyk i łyżeczkę a następnie poszłam zapłacić. Cały czas miałam ,że taka blond dziewczyna  dość wysoka i chuda się na mnie patrzy.Podeszłam do mojego stolika wzięłam kurtkę i torebkę i zaczęłam kierować się w stronę wyjścia z centrum.Przechodziłam koło parku zaliczanego do budynku kiedy poczułam czyjąś dłoń na ramieniu miałam nadzieję,że to ktoś z moich przyjaciół albo Niall.Odwróciłam się a za mną stała ta chuda dziewczyna z cukierni wyglądała na jakieś 20 lat. 
-znasz Nialla Horana?-spytała cała roztrzęsiona.Nie wiedziałam co jej odpowiedzieć przecież ja jej nie znam.Spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem a ja tylko przerażona całą ta sprawą skinęłam głową.
-wiem,że jesteś przerażona ale posłuchaj mnie..-zaczęłam się bać o co jej chodzi?-on jest przestępcą zrobi ci krzywdę -powiedziała i poklepała mnie po ramieniu rozejrzała się dookoła.Ostatni raz spojrzała na mnie i uciekła w przeciwnym kierunku a mi szczeka opadła.Nic już nie rozumiem!Kim była ta dziewczyna?A skąd ona zna Nialla?Nie zostawię tak tego.Cały czas myślałam o tym zdarzeniu ale szłam spokojnie dalej wprost do domu.Gdy dotarłam do celu mojej podróży od razu podbiegłam do drzwi otworzyłam je i wparowałam do salonu. Zdięłam kurtkę i buty.Od razu wbiegłam do pokoju łapiąc w ręce laptop i rzucając się z nim na łóżko. Włączyłam i od razu wpisałam w wyszukiwarkę Niall Horan.Długo szukałam ale nie znalazłam niczego konkretnego Zjechałam w dół i moim oczom ukazał się napis: Niall Horan oskarżony o ... Byłam przerażona ale kliknęłam czytałam i czytałam.No i dowiedziałam się w końcu,że oskarżono go o handel narkotykami,zabójstwo i używanie broni.Hahahaha!No fajnie zadaję się z przestępcą!I co ja mam teraz zrobić.Rozmyślałam  tak chyba przez godzinę niestety dźwięk mojego telefonu przerwał mi to spojrzałam na ekran wiadomość od...Nialla


''cześć!
mogę przyjść? proszę odpisz

                                                   Niallxx ''


Chwilę zastanawiałam się czy odpisać.W końcu zdecydowałam się ,że odpiszę 'nie! nie przychodź nie chcę się zadawać z przestępcą xx' Czy dobrze zrobiłam,nie wiem.Odłożyłam telefon na półkę a następnie wyłączyłam i odłożyłam laptopa na biurko.Następnie zeszłam na dół zajęłam mniejsce na kanapie w salonie i włączyłam telewizor na byle jaki kanał.Czyli ta dziewczyna miała rację tylko skąd ona wiedziała,że ja go znam?Słyszałam jak ktoś do mnie dzwoni,ale próbowałam go ignorować.Wstałam i pobiegłam do pomieszczenia w który znajdowała się telefon.Dziesięć nie odebranych połączeń oczywiście od Nialla.Postanowiłam go olać więc wyciszyłam telefon wzięłam go ze sobą i zeszłam na dół Po chwili elektroniczne urządzenie uspokoiło się.Czyżby Niall Horan odpuścił sobie?Fajnie.Postanowiłam wrócić do wcześniej przerwanej czynności czyli wróciłam do ''oglądania'' telewizora.Nie zdążyłam nawet usiąść na kanapę,gdyż zobaczyłam czarne,niskie auto podjeżdżające po mój dom.A zaraz po tym wysiadającego z niego  blond chłopaka.Biegiem ruszyłam w stronę drzwi i momentalnie je zamknęłam.Stałam oparta plecami o drzwi przerażona  tą cało sytuacją. Usłyszałam ciche pukanie co sprawiło ,że natychmiast odskoczyłam od drzwi. Pukanie ciągle nie ustępowało i było coraz głośniejsze, to już nawet nie było pukanie to było walenie do drzwi.Stałam na środku pokoju całkiem bez silna.No tak..i co teraz?
-Nathalio..wiem,że tam jesteś otwórz drzwi porozmawiajmy proszę-pukanie ustało ale za to moje serce waliło jak wielki młot.Co mu  powiedzieć?Czy w ogóle mu odpowiedzieć?
-Nie chce z tobą gadać!Idź stąd!
- proszę..
-Nie!Idź albo zadzwonię po policję-zapanowała cisza myślałam,że sobie poszedł ale po chwili usłyszałam walnięcie obiema pięściami w drzwi  i ciche kroki.Zrobiłam kilka kroków w tył i wpadłam na ścianę.Widziałam przez okno ja wsiada od samochodu ze spuszczoną głową i odjeżdża z piskiem opon. Zsunęłam się po ścianie i podkurczyłam nogi chowając oczy w kolanach .Nawet nie wiem ile tak siedziałam ale minęła już na pewno dłuższa chwila i siedziałam bym tak dłużej gdyby znów nie ekran mojego telefonu.Chwyciłam go w rękę i odblokowałam i zauważyłam 1 nie odebraną wiadomość.



'' Nathalio to nie jest prawda uwierz mi
jeśli chcesz znać prawdę i jeśli
chcoć troszkę ci na mnie zależy
bo mi na tobie nawet bardzo
to przyjdź jutro do parku pod
twoim domem o 15 proszę..
                                         będę czekał
                                         Niallxx ''







_______________________________



BARDZO przepraszamy że tak długo
ale brak weny no i czasu : (


mamy jeszcze jedną przykrą wiadomość
mamy ferie i każda z nas jedzie gdzie indziej
więc prawdopodobnie na ferie się nawet we dwie
nie spotkamy żeby obmyśleć plan
przewidujemy że następny rozdział pojawi się
dopiero po NASZYCH feriach :(((