Kochani! Nie wiemy kiedy pojawi się nowy rozdział :/
Nie będziemy nic Wam obiecywać bo naprawdę nie wiemy ;(
A TAK POZA TYM PODOBA WAM SIĘ NOWY WYGLĄD BLOGA? :D
jeśli czytasz bloga zostaw po sobie pod tą notką jakiś znak c;
niedziela, 30 marca 2014
poniedziałek, 10 marca 2014
rozdział 8
czytasz = komentarz :D
Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić .Pójść na to spotkanie czy nie? A jeśli pójdę i będę tego żałować .Jeśli nie pójdę będzie tak samo. Ach mam dość .Wzięłabym teraz jakieś tabletki i po kłopocie ale obiecałam..obiecałam przyjaciółce,a co najważniejsze samej sobie , że już nigdy więcej tego nie zrobię. Była 14: 30 dał mi mało czasu..bardzo mało. Podniosłam się z ziemi na której cały czas siedziałam. Postanowiłam zmienić swój strój na bardziej wygodny. Ruszyłam do mojego ukochanego azylu .Ubrałam zwykłe czarne leginsy i białą bluzkę z nadrukami a na to zarzuciłam różowo-kremową luźną bluzę z szarym kapturem. Zanim się zorientowałam było 10 min do piętnastej więc zeszłam na dół . Zdecydowałam jednak pójść na to całe spotkanie .Założyłam brązowe sięgające trochę wyżej niż kostka, buty. Wyszłam. Szłam powoli... bardzo powoli. Przechodząc przez park widziałam wielu uśmiechniętych lub śmiejących się ludzi tylko ja byłam taka jakaś przytłoczona .Miałam kaptur na głowie i szłam lekko zgarbiona wpatrując się w czubki moich butów. Czułam jakby tylko nad moją głową latała mała szara chmura i do tego padał z niej deszcz.
Bałam się..ja po prostu cholernie bałam się tego całego pieprzonego spotkania!
*Oczami Nialla*
Od razu poszedłem do tego parku i czekałem .Myślałem nad tym jak by jej to wszystko powiedzieć
to trudne bardzo. Ja nawet nie wiedziałem czy ona przyjdzie ,pewnie nie tak jak wszyscy.
Ciągle patrzyłem na zegarek a minuty trwały wieczność. W końcu doszła piętnasta .Podniosłem głowę i zacząłem się rozglądać ale nigdzie jej nie było. Wstałem i zacząłem w kółko chodzić po malutkim parku w celu odszukania dziewczyny . Na marne wróciłem do swojej ławki i znów
zerknąłem na zegarek w telefonie dochodziła piętnasta trzydzieści. Zdałem sobie sprawę,że nie
przyjdzie. Spodziewałem się tego ale miałem trochę nadziei że jednak przyjdzie. Wypuściłem głośno powietrze i lekko się podniosłem .Miałem już iść kiedy poczułem z tyłu malutką dłoń na moim ramieniu. Szybko się odwróciłem i ujrzałem ją .Stała za ławką ze spuszczoną głową gdy ją podniosła nasze spojrzenia się spotkały a z jej oczu mogłem wyczytać że tak samo jak ja obawia się tej rozmowy. Staliśmy tak nic nie mówiąc dobrą chwile.
-Chodź- powiedziałem i wyciągnąłem do niej rękę ale jej nie przyjęła.
- Gdzie?Wolę jednak zostać
- Zaufaj mi nic ci nie zrobię tylko boję się że tu ktoś może usłyszeć
- Nie wiem czy mogę..-powiedziała to tak cicho.Spojrzała na mnie a ja znów wyciągnąłem do niej rękę. Widziałem w jej oczach strach,boi się..boi się mnie.Nie pewnie wyciągnęła dłoń z kieszeni
i chwyciła moją .Tak! Uśmiechnąłem się,ale dziewczyna miała spuszczoną w dół głowę i tego nie widziała . Prowadziłem nas do samochodu następnie otworzyłem jej drzwi i obszedłem samochód zajmując miejsce kierowcy i ruszyłem. Nath patrzyła w okno jakby analizowała dokąd jedziemy.
Zatrzymałem się pod blokiem w którym kiedyś mieszkałem z rodzicami .Wysiadłem i ruszyłem w stronę drzwi od strony dziewczyny,ale wyprzedziła mnie i wysiadła o własnych siłach.
Skierowaliśmy się w stronę drzwi od budynku.Co jakiś czas oglądałem się za siebie czy idzie za mną . Wchodziliśmy po schodach na samą górę .Weszliśmy na dach a tam usiedliśmy po turecku.
- Niall ..- zaczęła bardzo cicho-zabiłeś tego człowieka?-powiedziała prosto z mostu.
- Nie!To nie tak..- nie wiem co powiedzieć od czego zacząć .To trudniejsze niż myślałem-on był moim przyjacielem,miał na imię Tom i miał wtedy 18 lat.- wypowiedziałem te słowa na jednym tchu.Z każdą sekundą jest coraz gorzej!Wiecie jak to jest kiedy macie uczucie,że połknęliście piłkę do Tenisa?Ja wiem, staracie się coś powiedzieć,ale się nie da.Ja właśnie teraz tak mam .
-Był dla mnie jak młodszy brat.Któregoś dnia zadzwonił do mnie,przepraszał mnie za wszystko.Nie wiedziałem o co mu chodziło zacząłem wszędzie go szukać..znalazłem go stojącego na zamkniętym moście,biegłem w jego stronie,ale było już za późno..-ścisnąłem mocno powieki i spuściłem głowę.Zacząłem nią kręcić na boki.Spojrzała na mnie i przysunęła się do mnie kładąc dłoń na moim ramieniu.Podniosłem wzrok na nią,spojrzała mi w oczy,a w nich pewnie zobaczyła ból i smutek,bo właśnie to teraz czułem. Niektórzy mówią ,że oczy powiedzą więcej niż słowa. Nie musiała nic mówić ale ja i tak wiem,że mi współczuje.
- Następnego dnia dowiedziałem się,że policja ma anonimowego świadka który potwierdza,że to ja go zabiłem.To wszystko.Nie wiem co teraz zrobisz..czy mi wierzysz czy nie,ale powiem ci,że jesteś pierwszą osobą której to mówię -na te słowa podniosła głowę a promienie słońca padały na jej twarz.
-Czyli,że ten ktoś kłamie?A ty jesteś niewinny?Wiesz kto to był?
-ten ktoś kłamie i nie mam pojęcia kim jest,a ja nic nie zrobiłem.Proszę uwierz mi- po tych słowach znów spuściłem wzrok.Między nami zapanowała chwilowa niezręczna cisza.Po krótkim czasie poczułem tylko jak mnie obejmuje i opiera brodę o moje ramie. \Natychmiast odwzajemniłem uścisk rozkoszując się jej pięknym zapachem.
-Wierzę..- wyszeptała wprost do mojego ucha,w tym samym czasie kończąc nasz uścisk.
-Widzę,że to jest dla ciebie ciężkie więc nie będę ciągnąć tematu..i najlepiej już o tym zapomnijmy. - powiedziała chyba pierwszy raz od naszego dzisiejszego spotkania uśmiechając się.Od razu po tych słowach wstała .Jestem mega szczęśliwy z tego co powiedziała .Nie wiedziałem co powiedzieć albo nie pierwszy raz dzisiaj po prostu nie mogłem więc odwzajemniłem uśmiech i tak jak ona wstałem. Skierowaliśmy się w stronę schodów prowadzących w dół.
-Ścigasz się na sam dół?-zapytałem się z wielgaśnym bananem na twarzy,żeby jakoś rozluźnić atmosferę. Zaczęła się śmiać,ale po chwili kiwnęła głową i zaczęła biec,a ja zostałem w tyle.Stałem w miejscu z dobre pięć sekund.Gdy doszedłem w końcu do siebie zerwałem się w stronę schodów. Biegłem jak opętany przeskakując po trzy,cztery schodki.Wyprzedziłem ją ze śmiechem. Próbowała wyjść na prowadzenie,ale jej się nie udało .Co chwile w korytarzu słychać było mój,albo jej cichy śmiech a raczej chichot Od drzwi dzieliło mnie tylko około sześć schodków,ale usłyszałem cichy huk i jęknięcie.Natychmiast się odwróciłem, na podłodze siedziała Nathali trzymając się w okolicach kostki od lewej nogi. Ruszyłem w jej kierunku .
-Co ci jest?Noga cię boli?
-Tylko troszkę ale nic mi nie będzie- jej mina mówiła całkiem coś innego,przykucnąłem obok niej
-Możesz wstać?-Kiwnęła twierdząco głową,lecz gdy ruszyła lekko nogą i spróbowała wstać syknęła z bólu i opadła na ziemię.
- Nie..- podszedłem do niej bliżej i delikatnie wziąłem ją na ręce złapała się rękami moich ramion. Ruszyłem w stronę drzwi,a następnie mojego auta.Jedną ręką otworzyłem drzwi,a drugą ją podtrzymywałem. Położyłem ją na tylnych siedzeniach,a sam bez słowa zająłem miejsce kierowcy i odjechałem .
-Dokąd jedziemy?-spytała zaniepokojona
- Leż spokojnie.Jedziemy do mnie.
-A możemy do mnie?- ruszyłem głową na znak,że się zgadzam a następnie skręciłem w uliczkę prowadzącą do jej miejsca zamieszkania. Do celu dotarliśmy około 10 minut później, jechałem wolno żeby ruchy auta nie uraziły ją w bolącą nogę.Wysiadłem i otworzyłem drzwi od jej strony i znów wziąłem ją na ręce. Dotarliśmy pod drzwi z kieszeni spodni wyciągnęła klucz i podała mi go. Wszedłem do środka a w oczy od razu rzuciła mi się wielka biała sofa na środku pokoju. Zamknąłem drzwi.Miała ładny dom,mniejszy od mojego,ale ładny, wnętrze również było bardzo ładnie urządzone w jasnych kolorach.
______________________
heej ;)) przepraszamy że tak późno,ale to szkoła i wgl zanim napiszemy
to też.. weny czasami nie ma xd jeśli czytasz to komentuj każdy kom.
się dla nas liczy ten krótki,czy ten długi.Wtedy przynajmniej mamy
jakąś świadomość , że ktoś to czyta c;
zerknąłem na zegarek w telefonie dochodziła piętnasta trzydzieści. Zdałem sobie sprawę,że nie
przyjdzie. Spodziewałem się tego ale miałem trochę nadziei że jednak przyjdzie. Wypuściłem głośno powietrze i lekko się podniosłem .Miałem już iść kiedy poczułem z tyłu malutką dłoń na moim ramieniu. Szybko się odwróciłem i ujrzałem ją .Stała za ławką ze spuszczoną głową gdy ją podniosła nasze spojrzenia się spotkały a z jej oczu mogłem wyczytać że tak samo jak ja obawia się tej rozmowy. Staliśmy tak nic nie mówiąc dobrą chwile.
-Chodź- powiedziałem i wyciągnąłem do niej rękę ale jej nie przyjęła.
- Gdzie?Wolę jednak zostać
- Zaufaj mi nic ci nie zrobię tylko boję się że tu ktoś może usłyszeć
- Nie wiem czy mogę..-powiedziała to tak cicho.Spojrzała na mnie a ja znów wyciągnąłem do niej rękę. Widziałem w jej oczach strach,boi się..boi się mnie.Nie pewnie wyciągnęła dłoń z kieszeni
i chwyciła moją .Tak! Uśmiechnąłem się,ale dziewczyna miała spuszczoną w dół głowę i tego nie widziała . Prowadziłem nas do samochodu następnie otworzyłem jej drzwi i obszedłem samochód zajmując miejsce kierowcy i ruszyłem. Nath patrzyła w okno jakby analizowała dokąd jedziemy.
Zatrzymałem się pod blokiem w którym kiedyś mieszkałem z rodzicami .Wysiadłem i ruszyłem w stronę drzwi od strony dziewczyny,ale wyprzedziła mnie i wysiadła o własnych siłach.
Skierowaliśmy się w stronę drzwi od budynku.Co jakiś czas oglądałem się za siebie czy idzie za mną . Wchodziliśmy po schodach na samą górę .Weszliśmy na dach a tam usiedliśmy po turecku.
- Niall ..- zaczęła bardzo cicho-zabiłeś tego człowieka?-powiedziała prosto z mostu.
- Nie!To nie tak..- nie wiem co powiedzieć od czego zacząć .To trudniejsze niż myślałem-on był moim przyjacielem,miał na imię Tom i miał wtedy 18 lat.- wypowiedziałem te słowa na jednym tchu.Z każdą sekundą jest coraz gorzej!Wiecie jak to jest kiedy macie uczucie,że połknęliście piłkę do Tenisa?Ja wiem, staracie się coś powiedzieć,ale się nie da.Ja właśnie teraz tak mam .
-Był dla mnie jak młodszy brat.Któregoś dnia zadzwonił do mnie,przepraszał mnie za wszystko.Nie wiedziałem o co mu chodziło zacząłem wszędzie go szukać..znalazłem go stojącego na zamkniętym moście,biegłem w jego stronie,ale było już za późno..-ścisnąłem mocno powieki i spuściłem głowę.Zacząłem nią kręcić na boki.Spojrzała na mnie i przysunęła się do mnie kładąc dłoń na moim ramieniu.Podniosłem wzrok na nią,spojrzała mi w oczy,a w nich pewnie zobaczyła ból i smutek,bo właśnie to teraz czułem. Niektórzy mówią ,że oczy powiedzą więcej niż słowa. Nie musiała nic mówić ale ja i tak wiem,że mi współczuje.
- Następnego dnia dowiedziałem się,że policja ma anonimowego świadka który potwierdza,że to ja go zabiłem.To wszystko.Nie wiem co teraz zrobisz..czy mi wierzysz czy nie,ale powiem ci,że jesteś pierwszą osobą której to mówię -na te słowa podniosła głowę a promienie słońca padały na jej twarz.-Czyli,że ten ktoś kłamie?A ty jesteś niewinny?Wiesz kto to był?
-ten ktoś kłamie i nie mam pojęcia kim jest,a ja nic nie zrobiłem.Proszę uwierz mi- po tych słowach znów spuściłem wzrok.Między nami zapanowała chwilowa niezręczna cisza.Po krótkim czasie poczułem tylko jak mnie obejmuje i opiera brodę o moje ramie. \Natychmiast odwzajemniłem uścisk rozkoszując się jej pięknym zapachem.
-Wierzę..- wyszeptała wprost do mojego ucha,w tym samym czasie kończąc nasz uścisk.
-Widzę,że to jest dla ciebie ciężkie więc nie będę ciągnąć tematu..i najlepiej już o tym zapomnijmy. - powiedziała chyba pierwszy raz od naszego dzisiejszego spotkania uśmiechając się.Od razu po tych słowach wstała .Jestem mega szczęśliwy z tego co powiedziała .Nie wiedziałem co powiedzieć albo nie pierwszy raz dzisiaj po prostu nie mogłem więc odwzajemniłem uśmiech i tak jak ona wstałem. Skierowaliśmy się w stronę schodów prowadzących w dół.
-Ścigasz się na sam dół?-zapytałem się z wielgaśnym bananem na twarzy,żeby jakoś rozluźnić atmosferę. Zaczęła się śmiać,ale po chwili kiwnęła głową i zaczęła biec,a ja zostałem w tyle.Stałem w miejscu z dobre pięć sekund.Gdy doszedłem w końcu do siebie zerwałem się w stronę schodów. Biegłem jak opętany przeskakując po trzy,cztery schodki.Wyprzedziłem ją ze śmiechem. Próbowała wyjść na prowadzenie,ale jej się nie udało .Co chwile w korytarzu słychać było mój,albo jej cichy śmiech a raczej chichot Od drzwi dzieliło mnie tylko około sześć schodków,ale usłyszałem cichy huk i jęknięcie.Natychmiast się odwróciłem, na podłodze siedziała Nathali trzymając się w okolicach kostki od lewej nogi. Ruszyłem w jej kierunku .
-Co ci jest?Noga cię boli?
-Tylko troszkę ale nic mi nie będzie- jej mina mówiła całkiem coś innego,przykucnąłem obok niej
-Możesz wstać?-Kiwnęła twierdząco głową,lecz gdy ruszyła lekko nogą i spróbowała wstać syknęła z bólu i opadła na ziemię.
- Nie..- podszedłem do niej bliżej i delikatnie wziąłem ją na ręce złapała się rękami moich ramion. Ruszyłem w stronę drzwi,a następnie mojego auta.Jedną ręką otworzyłem drzwi,a drugą ją podtrzymywałem. Położyłem ją na tylnych siedzeniach,a sam bez słowa zająłem miejsce kierowcy i odjechałem .
-Dokąd jedziemy?-spytała zaniepokojona
- Leż spokojnie.Jedziemy do mnie.
-A możemy do mnie?- ruszyłem głową na znak,że się zgadzam a następnie skręciłem w uliczkę prowadzącą do jej miejsca zamieszkania. Do celu dotarliśmy około 10 minut później, jechałem wolno żeby ruchy auta nie uraziły ją w bolącą nogę.Wysiadłem i otworzyłem drzwi od jej strony i znów wziąłem ją na ręce. Dotarliśmy pod drzwi z kieszeni spodni wyciągnęła klucz i podała mi go. Wszedłem do środka a w oczy od razu rzuciła mi się wielka biała sofa na środku pokoju. Zamknąłem drzwi.Miała ładny dom,mniejszy od mojego,ale ładny, wnętrze również było bardzo ładnie urządzone w jasnych kolorach.
______________________
heej ;)) przepraszamy że tak późno,ale to szkoła i wgl zanim napiszemy
to też.. weny czasami nie ma xd jeśli czytasz to komentuj każdy kom.
się dla nas liczy ten krótki,czy ten długi.Wtedy przynajmniej mamy
jakąś świadomość , że ktoś to czyta c;
Subskrybuj:
Posty (Atom)